Install Theme
1000 wędek

Rodzinny piknik w Borzęcinie

W niedzielę, 13.07, wziąłem udział w imprezie dla rodzin w miejscowości Borzęcin Duży. Pogoda była piękna więc frekwencja dopisała. Piknik odbywał się nad stawem, zarybianym przez miejscowe koło. Pośród licznych atrakcji przewidzianych tego dnia, można było powędkować na wyczynowym stanowisku z użyciem tyczki Daiwa.

Czytaj dalej

Krem z karasi. Warsztaty kulinarne

Nie samym wędkowaniem człowiek żyje. Wychodząc z takiego założenia, postanowiłem wziąć udział w warsztatach kulinarnych, gdzie zaproszono mnie jako specjalistę w przyrządzaniu ryb:) Chodziło o to, aby danie zrobione było z ryby niedrogiej. Mój wybór padł na karasie srebrzyste, tzw. japońce. Postanowiłem zaprezentować gotowanie kremu z karasi.

Czytaj dalej

Wino z okoniem

Pięknie dekorowane wino znalezione w Coop,ie, w Szwajcarii. Ciekawe, czy pasuje do smażonego okonia? :)

Solemaran. wędkarski katamaran

Podczas XVIII Aktorskich zawodów im. Jaremy Stępowskiego o puchar Mistralla w Łańsku, łowiłem z katamarana. Opłaciło się :), ale o tym później. Na razie parę słów o samym pływadełku.

Czytaj dalej

Przystań w Czarnowie to dla mnie miejsce fascynujące. Nigdy nie udaje mi się bowiem wykorzystać tutejszych możliwości i nawet po tygodniu wyjeżdżam z wędkarskim niedosytem. Można trollingować za sumem na pobliskiej Wiśle, skradać się za boleniami, cumować w zakolach w poszukiwaniu szczupaków czy kotwiczyć w nurcie z feederem po uprzednim namierzeniu ryb na echosondzie. Zwolennicy lekkiego spiningu przywożą wielkie pasiaki a gruntowcy i spławikowcy brzegowi też nie mogą narzekać, bo mają tu do wyboru sporo dogodnych miejscówek.Dla mnie to wędkarski raj 40km od Warszawy.

Ośrodek wędkarsko - wypoczynkowy, bo nim w istocie jest Przystań w Czarnowie, położony jest nad Narwią poniżej zapory w Dębem. Do Pomiechówka, gdzie jest stacja kolejowa mam stąd dwa kilometry.  Jeżeli jedzie się samochodem, należy skręcić z drogi nr 62 przy drogowskazie Czarnowo 0,5, minąć sklep “CZAR”nowo i zjechać nad rzekę.

W ośrodku można wypożyczyć łódkę, łóżko, pokój a nawet cały domek. (Ja najbardziej lubię nocować w domkach typu “Mikołajki”). Do dyspozycji mamy pokaźny teren rekreacyjny, miejsce na ognisko z grillem i dwa pomosty. Co ważne dla wędkarzy, każda kuchnia wyposażona została w lodówkę. Są prysznice, zmywalnia i dobre warunki sanitarne, można wiec przyjechać z rodziną i niewędkującymi przyjaciółmi.

Jednak najważniejsze, że w zasięgu niedługiego rejsu mamy legendarną “buchtę”, stare główki w Kikołach i ujście Narwi do Wisły. Nie muszę chyba pisać jakie ryby tam pływają… :)

Przeżyłem spotkanie bliskiego stopnia z pływającą wyspą. To powolny, ale stanowczy żywioł, który sieje spustoszenie na jeziorze Bachotek.

Dwa lata temu spiętrzono wodę jeziora w celu remontu urządzeń u ujścia Skarlanki do Drwęcy. Efekt był taki, że pokaźny obszar zarośniętego bagniska podniósł się i zaczął dryfować po jeziorze. W 2013 podjęto próbę zacumowania wyspy. Nic to nie dało. Drzewa rosnące na niej działają jak żagiel a kierunek przepływu wody dokłada swoje. Ostatecznie wyspa podzieliła się na dwie części. Jedna połówka “zacumowała” w odpływie do Drwęcy, przegradzając szlak kajakowy. Druga część, podczas huraganowych wiatrów w maju tego roku, uderzyła w pomost ośrodka PTTK i popłynęła dalej ku jezioru Strażym, cumując w płytkiej, północnej zatoce Bachotka. Po drodze wyspa poprzestawiała pomosty dla kajakarzy i napędziła strachu kierownikowi ośrodka. Wszystko skończyło się szczęśliwie, a najszczęśliwiej dla mnie - widziałem wszystko na własne oczy!

Zapraszam do obejrzenia filmu - krótkiej relacji z tego wydarzenia.

Miałem przyjemność prowadzić w Mińsku, na Białorusi, Festiwal Filmów Polskich. Otrzymałem rolę konferansjera tej uroczystości, więc jako osoba na tak odpowiedzialnym stanowisku, po imprezie wyszedłem z kieszonkowym i kluczem do pokoju hotelowego. Do wielkiego bloku-hotelu miałem dosłownie trzy kilometry więc postanowiłem iść na piechotę i zobaczyć co będzie po drodze. A było to: Spora, piętrowa restauracja, przyjemny gwar wewnątrz a na talerzu mistrzostwo świata – skobljanka z jesiotra - zawiesista, mocna zupa z kawałkami tej szlachetnej ryby. Niestety nie miałem okazji spróbować wiele więcej bo zmęczenie i wódka podawana w karafkach zamiast kieliszków zrobiły swoje. Ale przygoda miała się dopiero zacząć.

Następnego dnia obudził mnie lekki białoruski szum w głowie i… ludowa muzyka. Na 16 piętrze? Założyłem ciemne okulary i podszedłem do okna. Na dole wielki tłum rozstępował się właśnie aby mogła przejechać rządowa limuzyna. Nieco dalej, na sporej scenie uwijało się kilkanaście postaci w ludowych strojach. Dookoła ciężarówki, furgonetki i jakieś namioty. Wyglądało to nieźle, choć dosyć intensywnie jak na mój poranny stan. Mimo wszystko postanowiłem zjechać pięćdziesiąt metrów w dół i posłuchać folkloru wschodnich sąsiadów. No cóż, mijając pierwsze stoisko z suszonym metrowym szczupakiem zapomniałem, że w ogóle tam są jakieś występy. Właśnie znalazłem się na białoruskim Święcie Ryby, rokrocznie organizowanym w centrum Mińska.

Otaczały mnie stragany z całego kraju, prezentujące swoje rybackie i hodowlane osiągnięcia. Pod namiotami można było possać wszystkie możliwe gatunki ryb w postaci suszonej, popić to czym dusza zapragnie a żywe ryby sprzedawano wprost z potężnych cystern. Gdzieniegdzie stały prawdziwe piramidy puszek z ikrą, oczywiście w towarzystwie stolika do degustacji. Niektóre stoiska wyglądały jak gabinet osobliwości bo jak inaczej nazwać ususzoną w całości 10 kilogramową tołpygę?

To był piękny dzień. Spróbowałem chyba wszystkiego, no może oprócz suszonego szczupaka bo to barbarzyństwo suszyć i tak już suchawe mięso. Tańczyłem pod sceną z białoruską fanką ryb i dźwigałem tonę karasi z babą - siłaczką. Nadal nie mogę uwierzyć, że trafiłem tu przez przypadek i do dziś zastanawiam się na który festiwal tak naprawdę przyjechałem.

Serdecznie polecam wszystkim obieżyświatom - rybosmakoszom. :)

Majowe węgorzowanie

image

Kiedy w połowie maja słupek rtęci przestał spadać poniżej 10 stopni nocą, od razu wiedziałem co robić. Jest jeszcze miesiąc do okresu ochronnego węgorzy. Jeżeli noce będą spokojne, jest szansa, żeby powalczyć z najciekawszą rybą naszych wód.

Czytaj dalej

Nowoczesne Wędkarstwo Spławikowe

image

Właśnie przeczytałem najnowsze wydawnictwo wędkarskie, jeszcze gorące od drukarskiej prasy :) Tym razem coś dla spławikowców, którzy chcą być nowocześni…

Czytaj dalej

Mam na koncie nowy gatunek :)

W czasie zawodów w Elblągu, pomiędzy ładnymi krąpiami, wylądowała w moim podbieraku dziwna ryba. Ni to wielka ukleja, ni śledź. Okazało się, że na białego robaka skusiła się ciosa!

Czytaj dalej

W sobotę, 5.04, na Kanale Żerańskim odbyły się zawody spławikowe pomiędzy kołami PZW 1,4,6,7 i Sekcją SPEC. Łowienie odbyło się w jednej, 4-godzinnej turze. Zostałem przez moje koło nr 1 wystawiony jako członek drużyny, więc miałem okazję przetestować nową tyczkę XR3 w bojowych warunkach. Przygotowałem bardzo mało zanęty spożywczej (300g + 2 kg glino-ziemi klejonej bentonitem) oraz 0,25l jockersa z klejoną glino-ziemią. Pogoda dopisała, ryby różnie. W ogóle nie brały ukleje. Próbowałem je łowić na początku, ale szybko przeszedłem na 13m tyczkę, którą odławiałem drobne krąpie korzystając ze spławika 0,8g. Po dwóch godzinach i kilkukrotnym donęceniu gliną z jockersem zacząłem łowić płocie, które brały z opadu i nad dnem. Do ich połowu użyłem zestawu ze spławikiem 0,4g. Jak to często bywa, ostatnia godzina to było polowanie na “bonusy” czyli pojedyncze większe ryby. W tym finiszu udało mi się wyjąć pięć leszczyków o masie od 200 - 300g. Ostatecznie, z wynikiem 2600 zająłem 1 miejsce w swoim sektorze i uplasowałem się zaraz za podium (IV miejsce) w klasyfikacji generalnej. Jestem zadowolony z tego startu nie tylko dlatego, że zająłem wysokie miejsce, ale ucieszyłem się też brakiem uklejek przez co mogłem sobie połowić nową tyczką :)

Marcowy port we Władysławowie

Po dorszowym rejsie miałem wraz z moim kołem dzień wolny we Władysławowie. Autokar odjeżdżał o drugiej więc wybrałem się ze spinningiem do portu. Nie nastawiałem się na jakiekolwiek branie a raczej na spacer i oglądanie cumujących jednostek.

Czytaj dalej

"POLSKA. Atlas wód wędkarskich PZW"

Jeśli chce się łowić kawałek dalej, choćby za granicą swojego województwa, trzeba wiedzieć do kogo należy woda. A to często nie jest oczywiste…

Czytaj dalej

Postanowiłem zdradzić parę tajemnic i pokazać jak się robi drobniutką ZANĘTĘ NA WIOSNĘ. Jest ultraskuteczna, lepsza niż najdroższe zachodnie marki! Wymaga trochę pracy, ale na prawdę warto. Oglądajcie.

Moja zanęta na wiosnę. przepis

image

Jak w zimnej wodzie skusić do brania leniwie żerujące ryby? Trzeba je  zainteresować, zwabić, pobudzić do żerowania i nie przekarmić.

Czytaj dalej